Deprywacja Emocjonalna – przykłady z życia

Deprywacja emocjonalna to schemat, którego sednem jest przekonanie, że moje potrzeby emocjonalne są nieważne i nigdy nie zostaną w pełni zaspokojone przez innych. Poddając się temu schematowi będę ignorował swoje potrzeby w relacji dostosowując się do innych, radząc sobie z nim przez unikanie mogę stronić od dzielenia się emocjami w ogóle, zaś nadmiernie walcząc z nim stanę się emocjonalnie roszczeniowy. Poniżej znajdziecie przykłady działania każdego z tych trzech stylów radzenia sobie ze schematem deprywacji emocjonalnej.

Poddanie się schematowi – historia Heleny

Helena odkąd pamięta musiała być samodzielna. Jej ojciec był kierowcą tirów, wiecznie nieobecny, bo wiecznie w trasie. Matka z kolei dzieliła czas między swoją pracę pielęgniarki w szpitalu, a zajmowanie się Heleną i dwójką jej młodszego rodzeństwa. Często miała nocne zmiany, a wtedy Heleną i jej rodzeństwem zajmowała się babcia. Babcia była już stara i nie miała wiele sił, a i matka zwykle wracała z pracy bardzo zmęczona. Dlatego Helena, jako najstarsza z rodzeństwa, bardzo szybko zaczęła przejmować rolę gospodyni domowej. Zarówno matka, jak i babcia, bardzo ją za to chwaliły. Helena czuła wtedy, że spoczywa na niej duża odpowiedzialność. Nie miała w tym wszystkim czasu na bycie dzieckiem. Brakowało jej też wsparcia albo porady gdy mierzyła się z jakimiś problemami – na przykład gdy nieszczęśliwie się zakochała albo gdy miała zdecydować o wyborze szkoły średniej – rodziców zwykle wtedy nie było, a babcia odpowiadała, że nie orientuje się i że nie chce źle doradzić.

Dorosła Helena usamodzielniła się i wyprowadziła do innego miasta. Ma męża, który pracuje w dużej korporacji – dobrze tam zarabia, ale praktycznie ciągle nie ma go w domu, ponieważ jego praca wiąże się z częstymi zagranicznymi podróżami. Dlatego Helena zwykle jest wieczorami sama. Nie nudzi się jednak wtedy ani nie czuje samotna, ponieważ często dzwonią do niej matka albo któreś z jej rodzeństwa. Helena wysłuchuje wtedy ich problemów i stara się coś podpowiedzieć, doradzić albo przynajmniej wesprzeć. Czasem frustruje się przy tym, że ciągle musi zajmować się ich problemami, a oni wcale jej nie wspierają. Z drugiej strony nigdy nie prosi o wsparcie, zaś pytana o to co u niej słychać zwykle krótko odpowiada „u mnie wszystko w porządku”. Nie bardzo też wie co innego miałaby powiedzieć – w końcu nie ma jakichś szczególnych potrzeb…

Unikanie schematu – historia Romka

Romek mówi, że jego dzieciństwo było normalne – miał oboje rodziców, zaś w domu nie było krzyków ani awantur. Zapytany o to, jak zazwyczaj spędzano czas u nich w domu opowiada, że każdy zajmował się sobą. Tata był wykładowcą na wyższej uczelni. W domu spędzał sporo czasu czytając coś albo przygotowując się do zajęć ze studentami. Gdy mały Romek zaczepiał go, zwykle słyszał: „nie teraz synku, teraz tata potrzebuje się skupić”. Mama pracowała w urzędzie miasta. Po pracy zajmowała się różnymi domowymi rzeczami albo siadała do krzyżówek. Rzadko pytała Romka o to, co u niego słychać. Mówiła za to, że po pracy ma już dość petentów i załatwiania spraw. Mały Romek szybko nauczył się więc samemu organizować sobie czas. Spędzał godziny nad budowlami z klocków, rysunkami albo oglądaniem świata pod mikroskopem. Czasem wołał rodziców, żeby podzielić się jakimś swoim odkryciem albo pokazać rysunek, ale zwykle słyszał wtedy zdawkowe „o, fajnie!” i właściwie na tym się kończyło.

RomekDorosły Romek pracuje w banku, gdzie zajmuje się bezpieczeństwem sieci IT. Jest świetnym fachowcem w swojej branży. Ma żonę i dziecko, ale najlepiej czuje się spędzając czas samemu. Ogląda wtedy seriale, czyta książki, czasem w coś pogra na konsoli albo poprzegląda internet w poszukiwaniu nowinek technicznych, które uwielbia. Niespecjalnie ma potrzebę uczestniczyć w życiu rodziny – z ulgą przyjmuje fakt, że żona chętnie angażuje się w zabawy i spędzanie czasu z dzieckiem. On sam nie umie odnaleźć się w takich sytuacjach. Nie lubi też dzielić się swoimi przeżyciami. Na pytania żony o to jak w pracy zwykle odpowiada krótko „spoko” – niezależnie od tego, czy miał jakiś sukces, czy ciężką przeprawę z szefem. Nie ma też zwyczaju świętowania czegokolwiek, zarówno jeśli chodzi o własne życie, jak i jego rodziny czy znajomych. Żona początkowo robiła mu awantury o nikłe zaangażowanie, ale odbiwszy się ileś razy od ściany odpuściła wychodząc z założenia, że jej mąż przynajmniej nie szlaja się po pubach…

Nadmierna kompensacja – historia Krzysztofa

Przez pierwsze cztery lata swego życia mały Krzyś był oczkiem w głowie swoich rodziców. Sytuacja zmieniła się, gdy na świat przyszła jego siostra. Urodziła się z wadą serca i przez to wymagała dodatkowej troski. Rodzice starali się zapewnić jej jak najlepszą opiekę, ale w efekcie Krzyś często czuł się nieważny. Wykłócał się wtedy o uwagę mówiąc, że rodzice są niesprawiedliwi i że siostrą przejmują się bardziej. Nauczył się też, że im bardziej emocjonalnie opowie o jakimś zdarzeniu, tym szybciej zwrócą na niego uwagę. Dlatego zaczął przesadnie przeżywać różne niepowodzenia, bo wtedy rodzice skupiali się na nim i starali się go wesprzeć.

Dorosły Krzysztof określany jest przez swoich kolegów niezbyt przyjemnym słowem „jęczydupa”. Czy to w pracy, czy w wolnym czasie ma zwyczaj zalewania rozmówcy historią swoich bieżących trudności i problemów. Jego Facebook to setki wpisów o tym, jak bardzo się zmęczył myśląc o rzeczach do zrobienia, o tym, że ktoś zastawił mu miejsce parkingowe, że odpadło ucho od jego ulubionego kubka itp. Gdy ktoś zaczyna opowiadać mu o własnych problemach, Krzysztof od razu reaguje pokazując, że ma gorzej. Szybko też frustruje się i obrażagdy ktoś przestaje go słuchać.

Podsumowanie

Helena nauczona tego, że jest fajna i wartościowa wtedy, gdy troszczy się o innych jednocześnie nie miała jak nauczyć się upominać o swoje potrzeby. Dlatego też nie robi tego poddając się w ten sposób schematowi deprywacji emocjonalnej. Zarówno wiecznie nieobecny mąż, jak i rodzina przyzwyczajona do Heleny, która daje wsparcie nie upominając się o nie, nie pomagają jej przełamać tego schematu.

W przypadku Romka deprywacja emocjonalna wiąże się z brakiem świadomości własnych potrzeb. Romek nie ma odruchu dzielenia się własnymi przeżyciami, ponieważ nikt go tego nie nauczył. Dlatego też nie świętuje sukcesów ani nie angażuje się emocjonalnie w życie swojej rodziny. To z kolei sprawia, że dalej pozostaje nieświadomy swoich potrzeb oraz nie jest w stanie stworzyć głębszych, emocjonalnych więzi z bliskimi osobami.

Historia Krzysztofa z kolei zawiera w sobie pewien fatalizm: kiedyś Krzysztof nauczył się, że jego potrzeby zostaną zaspokojone wyłącznie wtedy, gdy bardzo wyraźnie się o nie upomni. Teraz, w dorosłym życiu ten sam odruch upominania się o wsparcie powoduje, że ludzie odsuwają się od niego, ponieważ nie czują w relacji z nim miejsca na siebie. W efekcie Krzysztof znów doświadcza deprywacji emocjonalnej.

Zobacz też: Lista 18 wczesnych schematów.

Dodaj komentarz