Miłość romantyczna – któż o niej nie marzy? I oto zadałem na początku pytanie, które miało być retoryczne, a dało mi mocno do myślenia. Łatwiej będzie odpowiedzieć odwracając je. Komu marzy się miłość romantyczna? Prawdopodobnie tym (wciąż) samotnym oraz tym nieszczęśliwym w obecnych relacjach. Jeśli z jakiegoś powodu zaliczasz się do grona tych wciąż samotnych bądź masz wrażenie, że kolejne relacje są kalką poprzednich lub dziwnym trafem przypominają to, co znasz z domu rodzinnego – prawdopodobnie wpadasz w pułapkę tytułowej miłości od pierwszego schematu.
Nasze wczesne schematy budząc się z uśpienia potrafią generować burzę uczuć. Sęk w tym, że dzieje się to poza naszą świadomością. I tu zaczyna się problem. Coś, co może jawić nam się jako miłość czy zakochanie, jest często chemią schematów. Wzajemnym przyciąganiem do komplementarnego wzorca. Jeśli ktoś budzi w nas taką chemię, to znaczy że nosi w sobie wyzwalacze dla naszych schematów. A te, jeśli są silne, tak zniekształcą odbiór zdarzeń, że w efekcie odtworzymy stary wzorzec. I tak w koło Macieju…
Odcinek wyszedł mi długi, choć i tak starałem się skracać. Cóż, taki temat. Poniżej zamieszczam linki z szerszymi opisami schematów, które pojawiają się w odcinku:
Jeśli chcesz pobawić się w szukanie konfiguracji schematów mogących tworzyć silną chemię bądź chcesz zrobić remanent swoich relacji, sprawdź też całą osiemnastkę:
W idealnym świecie relacje są czymś niezwykle prostym. Łatwo o wzajemne zrozumienie, troskę, empatię. Świat, w którym przyszło nam żyć, niestety taki nie jest. Życie przynosi wiele frustracji. A im więcej w nas frustracji, tym trudniej trzeźwo spojrzeć na sytuację. To potrafi nieźle namieszać w relacjach, szczególnie tych najbliższych. Frustracja skraca lont, a z krótkim lontem łatwo o wybuch i oto zamiast się dogadać, zaczynamy naparzankę…
Lont może nam się skrócić tymczasowo. Sprzyja temu zmęczenie, choroba, stres. Ale też czasem do głosu dochodzą nasze wczesne schematy, które zniekształcając ogląd sytuacji powodują, że nosimy w sobie skłonność do określonego przeżywania sytuacji. A stąd już tylko krok, żeby krótki lont oraz frustracja stały się czymś powtarzalnym czy wręcz stałym w naszym życiu.
O frustracji było już w poprzednim sezonie. Tu chcę pokazać jak doświadczana przez nas frustracja przekłada się na relacje powodując, że łatwo przypisać komuś jakąś podpowiadaną przez emocje czy schematy rolę – krzywdziciela, ofiary, przewodniczki. Po co nam taka wiedza? Ponieważ patrząc z własnej perspektywy łatwo możemy pominąć coś, co dzieje się po drugiej stronie. Tak bardzo zatracić się w przeżywaniu własnej krzywdy, że empatia staje się trudno dostępnym towarem. A ja wolę patrzeć na zdarzenia z szerokiego kadru. Przynajmniej wtedy, kiedy moja własna frustracja nie zniekształci mi obrazu…
Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej na temat poruszanych przeze mnie w odcinku tematów, sprawdź poniższe linki:
Deprywacja emocjonalna – zawierający w sobie dużo frustracji schemat, o którym wspominam w odcinku.
Samopoświęcenie – jedna z dwóch najczęstszych „nakładek” na deprywację emocjonalną. Sprawia, że jesteśmy skłonni rezygnować z własnych potrzeb na rzecz innych osób.
Roszczeniowość – druga nakładka, tym razem prowadząca do narzucania i oczekiwań zamiast do samopoświęcenia.
Teoria wieloświatów – czyli coś z zupełnie innej beczki. Ale skoro wspominam o tym w odcinku, postanowiłem zamieścić.
Relacje stanowią niezwykle ważną część naszego życia. Jesteśmy istotami społecznymi. Wyewoluowaliśmy do życia w grupie i – przynajmniej w ogromnej większości przypadków – potrzebujemy relacji by czuć się dobrze. To, jak faktycznie się w nich czujemy, to inna kwestia. Relacje mogą być zarówno źródłem spełnienia, jak i cierpienia.
W drugim sezonie „Ludzie tak mają” chcę skupić się na relacjach. Zabieram się za to z nadzieją, że może „coś komuś kliknie” i spełnienie stanie się bardziej osiągalne, zaś cierpienie mniejsze. Cel ambitny, ale też jako terapeuta schematu od lat zajmuję się przede wszystkim relacjami. Tymi historycznymi, stanowiącymi źródło zapisanych w naszym wnętrzu schematów. Oraz tymi bieżącymi, w których owe stare schematy budzą się z uśpienia wpływając na kształt relacji bardziej, niż zwykle zdajemy sobie sprawę. Dlatego zarówno pierwszy odcinek, jak i cały sezon, będzie dużo bardziej „schematowy”. Moja podcastowa mentorka Zuza mówi, że też trochę trudniejszy. Ale w końcu po to były cegiełki wiedzy z pierwszego sezonu, żeby teraz łatwiej było zrozumieć trudniejsze kwestie.
I tu się zatrzymam. W końcu podcast jest do słuchania, nie do czytania. Dlatego zamiast opisać cały odcinek po prostu zapraszam Cię do jego wysłuchania. A jeśli trafię do Ciebie i będziesz mieć ochotę towarzyszyć mi przez cały sezon, to możesz rozważyć lekturę dwóch książek:
„Relacje na huśtawce„ – napisana w nurcie trzeciej fali książka o tym, jak schematy wpływają na nasze relacje. I choć przedstawiona w niej lista schematów jest już stara, to treści wciąż aktualne.
„Emocjonalne pułapki w związkach„ – to bardziej aktualna, ale też zarazem dużo bardziej wymagająca książka o tym, jak zbudować zdrowy związek gdy nasze wczesne schematy zniekształcają odbiór zdarzeń.
Dziesiąty odcinek pierwszego sezonu zbiera wszystkie części w jedną całość. I okazuje się przy tym, że części te nie są przypadkowe. Mam ambicję robić podcast, który realnie coś wnosi. Pierwszy sezon ma dać elementy, które – złożone w całość – pomogą spojrzeć na siebie z metaperspektywy. To bardzo przydatna umiejętność. Bez niej trudno wyłączyć autopilota. A nierzadko nawet w ogóle zorientować się, że coś takiego jest.
Wspomniany tutaj autopilot to nasze odruchowe sposoby reagowania na zdarzenia. A że moją pasją jest terapia schematu, to w tym kontekście pokazuję owego autopilota. Jako jeden z trybów, w jakie czasem się przełączamy. I zależnie od tego jak wyglądały nasze wczesne doświadczenia, za sterami może siadać zdrowa dorosła część. Albo któryś z trybów radzenia sobie i obrony, które są naszym najlepszym przystosowaniem do niezdrowych sytuacji, w których przyszło nam się wychowywać.
No właśnie. Coś co sprawdza się w niezdrowych sytuacjach niekoniecznie sprawdza się równie dobrze w tych zwyczajnych. Nasze tryby radzenia sobie działają, ponieważ inne części naszej psychiki – Wewnętrzne Dziecko oraz Wewnętrzny Krytyk nie potrafią się ze sobą dogadać. Do Wewnętrznego Dziecka, Krytyka, Obrońców i Obrończyń na pewno będę jeszcze wracać. A tymczasem sprawdź co możesz zrobić dla siebie już teraz. Bo pierwszy krok do zmiany to świadomość. Tego co jest oraz co może być. Co nie działa. Ale też tego, co jest zdrowe.
Jeśli chcesz rozszerzyć przedstawione przeze mnie w tym odcinku treści, to zacznij od trybów schematów, czyli opisu tego czym w ogóle są wspominane tu przeze mnie części. A potem możesz rozszerzyć lekturę o poniższe teksty:
Jest też dobra książka na temat tego, jak pomóc sobie w rozpoznawaniu trybów i budowaniu zdrowego czy zdrowej siebie. Maczałem w niej zresztą palce jako konsultant merytoryczny polskiego przekładu. To „Emocjonalne pułapki przeszłości”.
Dziewiąty odcinek pierwszego sezonu jest o zmianie. A zarzewiem każdej zmiany jest frustracja. Brzmi dziwnie? Możliwe, ale tak po prostu jest. Żeby chcieć zmienić cokolwiek potrzebujemy najpierw poczuć jakąś dozę dysonansu. Rozdźwięku między tym, jak jest, a tym jak mogłoby czy powinno być. Czasem ten rozdźwięk może brać się z tego, że mamy się dużo gorzej niż byśmy chcieli. A czasem wprost przeciwnie – mamy się dobrze, ale ktoś roztoczył przed nami wizję tego, że może być jeszcze lepiej. To właśnie ten rozdźwięk wywołuje frustrację. Ona z kolei stanowi paliwo do zmiany.
Ale też każda zmiana niesie ze sobą koszty. Im większe one są, tym trudniej wprowadzić zmianę w życie. I tak oto mamy dwie strony równania. Po jednej jest frustracja. Po drugiej koszty zmiany. Dobrze jest znać oba te elementy, ponieważ to po prostu ułatwia życie. Można sobie wtedy pomóc w realizacji celów. Można też z głową pokierować swoją frustracją tak, by nie spalała nas kiedy z jakiegoś powodu dokonanie zmian jest niemożliwe bądź też kiedy wybieramy pozostać w danej sytuacji, ponieważ tak podpowiadają nam nasze wartości.
To już przedostatni odcinek tego sezonu i na pewno do pełnego zrozumienia jego treści przydadzą Ci się cegiełki wiedzy z poprzednich. Jeśli jeszcze ich nie słuchałeś/słuchałaś, to do dzieła! Poza tym może przydać Ci się też lektura poniższych tekstów, jeszcze z początku mojej blogowej przygody (dziwnie się to czyta i ogląda po dziewięciu latach):
Deszczowa metafora – tekst o tym jak czasem kumuluje się w nas napięcie.
Rozwinięcie powyższego i zarazem podpowiedź jak radzić sobie z kumulującą się frustracją.
I jeszcze jeden – z prostym narzędziem do obserwowania tego, co w typowym dniu generuje w nas najwięcej frustracji.