Zahamowanie emocjonalne – przykłady z życia

Zahamowanie emocjonalne to schemat zbudowany wokół przekonania, że okazywanie emocji i spontaniczność są czymś niepożądanym. Prowadzi do dużych trudności z byciem spontanicznym oraz utrudnia zdrowe wyrażanie emocji. Poddanie się jego działaniu najczęściej znajduje wyraz w zachowywaniu się w stonowany, pozbawiony emocji sposób. Radzenie sobie z nim przez unikanie prowadzi do prób uniknięcia sytuacji, w której ludzie zachowują się spontanicznie i okazują emocje, zaś jego nadmierna kompensacja wiąże się z okazywaniem emocji i spontaniczności w sposób, który dla otoczenia wydaje się przerysowany i sztuczny. Poniżej znajdziecie przykłady działania każdego z tych trzech stylów radzenia sobie ze schematem zahamowania emocjonalnego.

Poddanie się schematowi – historia Floriana

Florian ma bardzo uporządkowanych rodziców. Jego matka jest prokuratorem. Zaangażowana w swoją pracę często spędzała czas w domu wertując kodeksy i przygotowując się do rozpraw. Swoim synom – Florianowi i jego bratu – powtarzała, że w zawodzie prokuratora kluczem do sukcesu jest metodyczność i zorganizowanie. Taka właśnie była. Metodyczna, zorganizowana i zawsze poważna. Podobny był też ojciec chłopców. Z jedną wszakże różnicą. Zwykle chłodny i zdystansowany, miewał momenty, kiedy puszczały mu nerwy. Najczęściej w ulicznym ruchu, gdy ktoś robił coś niezgodnie z przepisami. Ojciec zachowywał się wtedy bardzo agresywnie. Trąbił, krzyczał i wygrażał. Chłopcy bali się go w takich momentach. Poza tym był całkiem w porządku. Byleby nie hałasować. Był księgowym i prowadził swoje biuro w domu. Kiedy zbliżał się okres sprawozdań i składania zeznań podatkowych trzeba było chodzić na paluszkach. Głośne zabawy wytrącały tatę ze stanu skupienia, a to mogło źle się skończyć.

Dorosły Florian jest absolwentem wydziału matematyki. Znalazł pracę w firmie ubezpieczeniowej, gdzie zajmuje się wyliczaniem ryzyka wystąpienia różnych zdarzeń. Systematycznie dokształca się. Chce wkrótce podejść do egzaminów i zostać aktuariuszem. Stroni od imprez i jest singlem (małżeństwo to plany na czas po egzaminie), więc może spokojnie skupić się na pracy. Postanowił sobie też jak najwcześniej osiągnąć bezpieczeństwo finansowe – odłożyć tyle pieniędzy, żeby praca przestała być obowiązkiem. Żyje więc skromnie i nie wydaje pieniędzy na głupoty. Znajomi mówią, że traci najlepsze lata i że życie przecieka mu przez palce. On tak jednak nie uważa. Ma swój plan i konsekwentnie go realizuje, a antydepresanty trzymają go w pionie.

Unikanie – historia Michała

Michał wychował się na blokowisku. Osiedlowe klimaty, w jakich dorastał, to ogolone głowy, dresy i „twardzielski” sposób bycia. Za oznaki wrażliwości łatwo było dostać łatkę „cioty”, „mięczaka” i „kapusia”. Premiowane za to było nieokazywanie lęku i postawa buntu wobec rodziców, nauczycieli czy policji. Sęk w tym, że Michał miał wrażliwą naturę. Łatwiej było mu wycofać się niż grać twardziela. Swoje trzy grosze dokładali do tego rodzice. Gdy tylko widzieli, że synek jest smutny albo przestraszony, od razu skupiali na nim uwagę. Matka zawsze próbowała wyciągnąć od syna informację o tym, co i dlaczego przeżywa. Robiła to jednak zbyt natarczywie. Michał czuł presję z jej strony i wcale nie miał ochoty mówić. Ojciec chcąc pomóc uderzał w inne tony. Mówił, że jeśli ktoś skrzywdził jego synka, to on weźmie sprawiedliwość w swoje ręce i zrobi porządek. Może i faktycznie by zrobił, ale Michał zaraz nasłuchałby się na osiedlu, że jest kapusiem i mięczakiem. Chciał mieć spokój wśród kolegów, więc trzymał buzię na kłódkę.

Dorosły Michał pracuje jako kurier. To trudna praca. Ciągle w ruchu, ciągle pod telefonem. I wiecznie pod presją. Czasu (bo im więcej przesyłek dostarczy, tym więcej zarobi) i klientów (najpierw ich nie ma pod adresem, a potem mają pretensje, że nie dostali przesyłki). Dlatego Michał często kończy dzień z bolesnym napięciem w karku. Jego dziewczyna widzi to i stara się mu pomóc. Pyta jak dzień i czy wszystko w porządku. Michał od razu ucina takie rozmowy krótkim „było ok”. Mówi, że teraz jest po pracy i woli skupić się na czymś przyjemniejszym. Najchętniej zasiadłby na kanapie z piwem i pilotem do telewizora albo padem do konsoli. Jego dziewczyna uważa, że Michał za dużo pije. Nic podobnego, ma to przecież pod kontrolą.

Nadmierna kompensacja – historia Moniki

Rodzice Moniki stanowili przeciwieństwa. Ojciec był nad wyraz pewny siebie i przekonany o własnej nieomylności. Poza tym łatwo się obrażał. Jakby tego było mało, reprezentował szowinistyczne poglądy. Dyskusja z nim nie miała sensu. On i tak wiedział lepiej, a jak Monika miała inne zdanie, to znaczyło że jest naiwna. Gdy próbując go do czegoś przekonać zaczynała z bezsilności płakać, on kwitował to krótkim stwierdzeniem: „typowa baba”. Poza tym na wszystko trzeba było sobie u niego zasłużyć. A jak już się coś dostało, trzeba było okazać odpowiednią wdzięczność. Inaczej obrażał się i odgrażał, że on to sobie zapamięta i już nigdy nic się od niego nie dostanie. Matka z kolei sprawiała wrażenie bardzo kruchej. Okazanie przy niej słabości czy niezadowolenia momentalnie sprawiało, że jej oczy szkliły się i zaraz mówiła, że jest złą matką. Monika nie mogła pozwalać sobie przy niej na okazywanie emocji – nie dość, że nie mogła liczyć na wsparcie, to zaraz sama musiała zająć się wspieraniem mamy.

Dorosła Monika jest dziennikarką. Jej specjalnością są wywiady z gwiazdami i celebrytami. Ma opinię świetnej słuchaczki i sprawia, że ludzie łatwo się przed nią otwierają. Koledzy z życzliwością żartują, że Monia wie jak ugłaskać narcyza. Faktycznie jest w tym dobra i zdaje sobie z tego sprawę. Pomaga jej w tym profesjonalna maska – niezależnie od uczuć w środku na zewnątrz potrafi sprawiać wrażenie ciepłej i uśmiechniętej. Ale jest też coś w jej zawodzie, co niezmiernie ją męczy. A jest to „bywanie”. W ramach swych obowiązków Monika często bywa na różnych galach i rozdaniach nagród. Zwykle takie wydarzenia zaczynają się od części oficjalnej, która potem przechodzi w nieoficjalną, luźną imprezę. O ile Monika swobodnie porusza się podczas oficjalnej części, o tyle imprezy stanowią dla niej wyzwanie. Stara się wtedy pokazać innym, że jest nie tylko dziennikarką, ale też kompanką od dobrej zabawy. Sęk w tym, że wychodzi jej to sztucznie. Bardzo stara się być swobodna i spontaniczna, ale co chwila słyszy „Laska! Wyluzuj!”. Więc próbuje wygłupiać się, tańczyć, głośno śmiać. I znów słyszy: „wyluzuj”…

Podsumowanie

Florian przejął schemat zahamowania emocjonalnego od rodziców. Oboje poddawali się jego działaniu. Oboje też przekazywali synom wartości, zgodnie z którymi skrupulatność i uporządkowanie pozwalają odnieść sukces, a spontaniczność sprowadza negatywne konsekwencje. W przypadku matki – przegraną w sądzie. W przypadku ojca – wybuch gniewu. Przejęte od rodziców wartości ukierunkowały Floriana w dorosłym życiu. Podczas gdy rówieśnicy bawili się i wydawali na przyjemności pierwsze samodzielnie zarobione pieniądze, on inwestował w swoją karierę i poświęcał czas na rozwój. Taki sposób bycia pozwala wiele osiągnąć. Utrudnia jednak tworzenie emocjonalnych więzi i zdrowe odreagowywanie napięcia. Dlatego Florian wcześnie zaczął doświadczać problemów z nastrojem, w wyniku których potrzebował specjalistycznej pomocy. Jak wiele osób w takim przypadku zdecydował się na antydepresanty. Psychoterapia wiązałaby się bowiem z rozmowami o emocjach, a na to Florian nie jest gotowy. Póki leki przynoszą pożądany efekt, zarówno sam Florian, jak i jego schemat zahamowania emocjonalnego, mają się dobrze.

W historii Michała widzimy dwa główne źródła doświadczeń tworzących jego schemat zahamowania emocjonalnego. Pierwsze to relacja z rówieśnikami. Okazywanie przy nich „wrażliwych” emocji łatwo mogło doprowadzić do odrzucenia, a nawet bycia prześladowanym. Drugie to reakcje rodziców. Matka działając w dobrej wierze sprawiała, że mały Michał zaczął kojarzyć rozmowy o uczuciach z presją. Ojciec z kolei chcąc wziąć sprawy w swoje ręce budził lęk. Michał bał się scenariusza, w którym ochroniony przez ojca spotyka się z szykanami ze strony rówieśników pod jego nieobecność. Znów więc lepiej było ukrywać emocje niż dzielić się nimi z bliskimi osobami. I tak wyrażanie emocji zaczęło kojarzyć się Michałowi z zagrożeniem. Unikanie ich wyrażania i mówienia o nich dawało z kolei poczucie panowania nad sytuacją. W dorosłym życiu doprowadziło to do sytuacji, w której Michał kumuluje w sobie dużo napięcia. Zamiast rozładowywać je w rozmowach ze swoją dziewczyną Michał wybiera inne, oparte na unikaniu strategie. Pierwsza to alkohol, który daje poczucie fizycznego odprężenia. Drugi to gry i seriale, które skutecznie zajmują uwagę nie zostawiając przestrzeni na skupianie się na własnych emocjach. Funkcjonując w ten sposób Michał nie ma możliwości rozwijania zdrowych sposobów radzenia sobie z napięciem. Zamiast tego podąża szeroką drogą wprost ku uzależnieniu od alkoholu.

Monika przy obojgu rodziców uczyła się, że przykre emocje lepiej zatrzymać dla siebie. Inaczej można było spodziewać się nieprzyjemnych reakcji z ich strony. W przypadku ojca były to złośliwe komentarze. W przypadku matkifala jej przykrych emocji w odpowiedzi na emocje córki. To wystarczyło, by zbudować w sobie schemat zahamowania emocjonalnego. Monika radzi sobie z nim poddając mu się. To właśnie jej „profesjonalna maska”. Jednocześnie rodzice Moniki wymuszali na niej przesadne okazywanie radości i entuzjazmu. W przypadku ojca miała to być wdzięczność chroniąca przed jego obrażeniem się. Matka w analogicznych sytuacjach swoimi reakcjami wzbudzała poczucie winy. Radząc sobie z tymi oczekiwaniami Marta nauczyła się nadmiernie kompensować schemat. Robiąc to stara się pokazać innym, jak bardzo cieszy się i bawi. W przypadku rodziców sprawdzało się to. W dorosłym życiu jednak ludzie z jej otoczenia widzą to jako udawaną radość i odbierają ją jako spiętą. To nie pozwala jej się faktycznie „wyluzować”. Schemat się nie zmienia.

Zobacz też: lista 18 wczesnych schematów.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.