Wewnętrzne Dziecko – gdy emocje dochodzą do głosu

Wewnętrzne Dziecko to hasło, które cieszy się obecnie ogromną popularnością. Tylko co ono właściwie oznacza? Czy to jakiś fizyczny byt wewnątrz organizmu, jak wątroba czy nerki? Idea opisująca ulotne aspekty ludzkiej psychiki? A może kolejny pop-coachingowy slogan do naciągania naiwnych? Sprawdźmy.

Czym jest Wewnętrzne Dziecko?

Każdej dorosłej osobie zdarza się czasem czuć czy zachowywać „jak dziecko”. Fizycznie nadal jesteśmy dorośli, ale coś zmienia się wtedy w sposobie przeżywania i reagowania:

  • Emocje stają się wyraźnie intensywniejsze.
  • Zdolność empatii ulega znacznemu ograniczeniu. Dużo trudniej jest zrozumieć perspektywę drugiej osoby.
  • Poczucie czasu mocno się zmienia. Zależnie od emocji czas zdaje się płynąć zbyt szybko, za wolno bądź w ogóle znika zostawiając nas w poczuciu, że tak będziemy się czuć „już zawsze”.
  • Zdolność do przewidywania konsekwencji zanika bądź staje się bardzo ograniczona.

Możemy rozumieć takie sytuacje jako czas, kiedy Wewnętrzne Dziecko dochodzi do głosu. Łatwo w takich momentach zatracić się w tym, co właśnie się wydarza. Tak w dobrych, jak i złych kwestiach. Taki stan będzie bowiem sprzyjać zarówno świetnej zabawie i kreatywności, jak i zatraceniu się w przykrych emocjach – lęku, smutku, wstrętu czy złości.

Mamy więc odpowiedź na zawarte w tytule akapitu pytanie: Wewnętrzne Dziecko to jeden ze stanów, w jaki przełącza się nasz mózg.

Czy to źle być czasem w takim stanie?

Tu odpowiedź jest już dużo bardziej złożona. Znalezienie jej wymaga zrozumienia procesu wychowania. Ludzkie dzieci nie są miniaturowymi dorosłymi. To zupełnie inne istoty, przeżywające świat na swój własny sposób. Są dużo bardziej wrażliwe i kruche niż dorośli przedstawiciele naszego gatunku. Dlatego tak istotny wpływ wywierają na nas doświadczenia dzieciństwa. Wtedy kształtują się zręby naszej osobowości. Wtedy też nasz mózg uczy się kojarzyć określone rodzaje sytuacji z konkretnymi stanami wewnętrznymi – emocjami i reakcjami ciała. Oczywiście później ten proces zachodzi nadal, ale to w dzieciństwie doświadczenie najsilniej „rzeźbi” nasz mózg.

W eksplorowaniu świata optymalne i zarazem najbardziej pożądane są takie interakcje, w wyniku których:

  • Przeżywane przez dziecko emocje znajdują ukojenie.
  • Zwiększa się trafne rozumienie danej sytuacji (co sprzyja również rozwijaniu się empatii)
  • Dziecko dostaje skuteczne narzędzia do radzenia sobie z podobnymi sytuacjami w przyszłości.

Spełnianie powyższych warunków daje dziecku wystarczająco dobrą bazę do rozwijania zdrowej osobowości. W ścieżkach neuronalnych zapiszą się procedury prowadzące od emocji do ukojenia, trafnego rozpoznania sytuacji i adekwatnej reakcji. Mówiąc językiem terapii schematu takie doświadczenia będą tworzyć i utrwalać inny stan – Zdrowego Dorosłego/Zdrowej Dorosłej. To stan wewnętrznej równowagi, w którym potrafimy znaleźć optymalny balans między biegunami autonomii i przywiązania oraz między intuicyjnym i racjonalnym przetwarzaniem informacji. Efekt? Ilekroć w dorosłym życiu obudzi się w tobie Wewnętrzne Dziecko (bo np. napalisz się na jakiś drogi gadżet czy też bliska osoba wyprowadzi cię z równowagi), zaraz odpowie na nie twoja zdrowa dorosła część, która będzie umiała się nim zająć. Będziesz doświadczać stanów Wewnętrznego Dziecka, ale nie będzie to dla ciebie żadnym problemem.

Mało tego! Efektem takiego wychowania jest też zwykle dostęp do Szczęśliwego Dziecka, czyli stanu, w którym łatwo zatracić się w zabawie. Oddawać się pasjom, czerpać przyjemność z życia, przeżywać radość i satysfakcję. Zdrowa dorosła część ciebie nada temu ramy, które Szczęśliwe Dziecko chętnie wypełni treścią.

Są też niestety inne scenariusze…

Czasem jednak Wewnętrzne Dziecko niesie w sobie pamięć doświadczonych w przeszłości emocjonalnych zaniedbań czy nadużyć. Ten stan nazywamy w terapii schematu trybem Wrażliwego Dziecka. To efekt powtarzających się doświadczeń, w których:

  • Emocje dziecka nie znajdowały ukojenia. Takie sytuacje dzieją się na przykład wtedy, kiedy małe dziecko zostaje bez opieki. Mogą stać za tym jakieś trudne zdarzenia losowe (np. uprowadzenie, strata rodziców, ale również sytuacje, kiedy samotny rodzic zostawia dziecko w domu i idzie zarabiać na życie). Czasem jest to efekt niedojrzałości i nieodpowiedzialności rodziców (kiedy zostawiają śpiące dziecko w domu i wychodzą na imprezę bądź też nie ma z nimi kontaktu, bo są zbyt pijani czy naćpani).
  • Ważne osoby zamiast koić zwiększały jeszcze ładunek emocjonalny. Dzieje się tak na przykład wtedy, kiedy rodzic ma skłonność do przemocy: wyśmiewa czy zawstydza dziecko, grozi i zastrasza, bije. Albo wtedy kiedy w odpowiedzi na emocje dziecka zalewa je własnymi – bezradnością, lękiem, smutkiem czy złością.

Mamy wtedy do czynienia z zupełnie innym kalibrem emocji. Zbyt dużym, by przejść nad nimi do porządku. W zależności od rodzaju doświadczeń Wrażliwe Dziecko może czuć się opuszczone, wadliwe, zależne, skrzywdzone, upokorzone… Jakikolwiek stan wybijał się z emocjonalnego tła, taką twarz będzie mieć Wrażliwe Dziecko. Typowe schematy, które tworzą się w sytuacjach utrwalających tryb Wrażliwego Dziecka, to:

W dorosłym życiu sytuacje aktywizujące powyższe schematy mogą uruchomić w nas ten stan. Wrażliwe Dziecko pojawi się przynosząc zwielokrotnione echo emocji z przeszłości. Tym razem nie będzie równoważącego go Zdrowego Dorosłego/Zdrowej Dorosłej. Co zamiast? Jeśli Wewnętrzne Dziecko było opuszczone – pustka. W pozostałych przypadkach pojawienie się Wrażliwego Dziecka pociąga za sobą aktywację któregoś z trybów Wewnętrznego Krytyka, będącego odzwierciedleniem reakcji ważnych osób na dziecko z przeszłości. W przypadku Wrażliwego Dziecka najczęściej będzie do Karzący Krytyk. I zaraz w naszej głowie pojawi się zwalający z nóg ładunek: emocje i doznania Wrażliwego Dziecka przemieszają się z raniącymi komunikatami Karzącego Krytyka. Efekt? Ból i cierpienie.

Gdy dziecko się złości

Wróćmy na moment do koncepcji kontinuum potrzeb w relacji. Według niej nasze emocjonalne potrzeby w relacjach lokują się na kontinuum od przywiązania (gdzie nadrzędnym celem jest zachowanie relacji kosztem autonomii) do asertywności (gdzie nadrzędnym celem jest wyrażanie własnych potrzeb, nawet kosztem relacji). Wrażliwe Dziecko walcząc o przetrwanie rezygnuje z autonomii. Próbując ochronić się przed porzuceniem czy atakiem skupia się na tym, co na zewnątrz. W końcu to stamtąd przychodzi zagrożenie. Spośród odruchowych reakcji wybierze zamarcie, poddanie się, niekiedy ucieczkę.

Czasem temperament dziecka powoduje, że podstawowym odruchem staje się reakcja walki. Wtedy na kontinuum potrzeb bardzo łatwo jest przesunąć się w stronę krańca asertywności. Takie dzieci potrzebują jednocześnie empatii i stawiania granic. Empatia sprawi, że poczują się zrozumiane. Granice pozwolą na dostosowanie zachowania. Brak empatii będzie sprzyjać utrwalaniu się złości. Taka będzie w tym przypadku główna emocja Wewnętrznego Dziecka. Tryb Złoszczącego się Dziecka (czy któraś z jego odsłon: rozwścieczone, zbuntowane, uparte) będzie utrwalać się wraz z powiązanym z nim schematem deprywacji emocjonalnej. I analogicznie Złoszczące się Dziecko będzie budzić się wraz z poczuciem, że potrzeby danej osoby są nieważne czy ignorowane.

Konsekwencje słabych granic

Złoszczące Dziecko utrwala się w sytuacjach, gdy są granice, ale brakuje empatii. Co dzieje się w sytuacji, kiedy brakuje granic? Częścią natury dziecka jest impulsywność i roszczeniowość. Przy niedostatecznych granicach obie te cechy mogą się utrwalać. Efekty tego zapiszą się w postaci dwóch głównych schematów:

Powiązane z tymi schematami Wewnętrzne Dziecko może być impulsywne, niezdyscyplinowane, rozpieszczone. Łączy je jedna wspólna cecha: nie znoszą granic. Jak więc łatwo się domyślić to granice będą wyzwalaczem dla tych trybów.

Jakie jest twoje Wewnętrzne Dziecko?

Jeśli chcesz poznać swoje Wewnętrzne Dziecko, rozpocznij od obserwowania własnych emocji. To one będą najlepszym sygnałem jego obecności. Zwracaj szczególną uwagę na te podstawowe: lęk, smutek, wstręt, złość. Bardziej złożone, społeczne emocje jak wstyd czy poczucie winy zwykle są wypadkową działania Wewnętrznego Dziecka oraz Wewnętrznego Krytyka. To również cenna informacja. Może pokazać ci interakcję obu tych trybów.

Inny pomysł na dotarcie do Wewnętrznego Dziecka to odkrywanie własnej historii. Możesz w tym celu poszukać wspomnień z dzieciństwa, które wiążą się z silnymi emocjami. Co wtedy działo się z dzieckiem, którym byłeś/byłaś? Kto i w jaki sposób reagował na jego potrzeby? W ten sposób również pogłębisz świadomość interakcji Wewnętrznego Dziecka z Krytykiem.

Obserwacja własnego zachowania może być myląca. Częściej odkryjesz w ten sposób swoje tryby radzenia sobie i obrony. To je przede wszystkim widać w codziennym funkcjonowaniu. Wewnętrzne Dziecko oraz Wewnętrzny Krytyk załatwiają zwykle swoje porachunki za kulisami. Na scenie widać wtedy Obrońcę.


Podoba Ci się to, co robię?

Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej bądź wesprzeć moją pracę – sprawdź mój profil na Patronite!

Możesz też docenić moją pracę stawiając mi wirtualną kawę.

Czy chcesz skomentować?

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.