Wielkościowość – przykłady z życia

Roszczeniowość/Wielkościowość to schemat zbudowany wokół przekonania o własnej szczególnej pozycji (wyjątkowych predyspozycjach, szczególnych przywilejach czy prawach). W poprzednim wpisie przedstawiłem historie osób, u których rozwinęła się część schematu oparta na roszczeniowości. Tu skupię się na przykładach wielkościowości.

Wielkościowość to przekonanie, że jest się osobą lepszą od innych. Warto przy tym podkreślić, że nie chodzi o realne atuty danej osoby, a o sposób postrzegania siebie względem innych. Można być w czymś ponadprzeciętnym, a jednocześnie mieć zdrową świadomość swoich kompetencji i traktować innych ludzi jako mających takie same prawa. Jeśli jednak widzę siebie jako kogoś lepszego, uprzywilejowanego , zaś ogół innych jako gorszych, to prawdopodobnie mam ten schemat. Poddanie się jego działaniu wiąże się najczęściej z traktowaniem innych „z góry”. Unikanie sprowadza się zwykle do stronienia od sytuacji, w których dana osoba mogłaby poczuć się przeciętna czy nawet gorsza. Nadmierna kompensacja zaś może przejawiać się przesadnym dbaniem o czyjeś potrzeby. Poniżej znajdziecie przykłady działania każdego z tych trzech stylów radzenia sobie ze schematem wielkościowości.

Poddanie się schematowi – historia Seweryna

Mały Seweryn był bardzo zdolnym i ciekawym świata dzieckiem. Oboje rodzice wspierali w nim zamiłowanie do wiedzy, każde na swój sposób. Mama nazywała go małym geniuszem i nie szczędziła pochwał. Z kolei ojciec – znany dziennikarz – lubił chwalić się przed znajomymi wiedzą syna. Wobec niego samego miał jednak duże oczekiwania. Wymagał dyscypliny i karcił za różne normalne dziecięce słabości i wybryki. Małego Sewerynka doprowadzało to często do łez, które starał się ukrywać przed tatą, żeby nie oberwać za kolejną słabość. Mama zawsze pocieszała go w takich sytuacjach. Mówiła, że tata jest z niego dumny, tylko nie potrafi tego okazać. Podobnie reagowała, gdy Seweryn miał problemy z rówieśnikami. Mama wyjaśniała, że zazdroszczą mu i dlatego traktują go źle.

Dorosły Seweryn robi błyskotliwą karierę akademicką. Jest jednym z najmłodszych profesorów w kraju. Jego ogromne samozaparcie i pęd do wiedzy w połączeniu z kontaktami ojca sprawiły, że żaden staż czy grant nie były poza jego zasięgiem. Młodzi naukowcy garną się do pracy w jego zespole, choć bywa ona ryzykowna. Profesor Seweryn daje bowiem duże możliwości rozwoju, ale też łatwo mu podpaść. Wystarczy krytycznie wyrazić się o jakimś jego pomyśle czy poddać w wątpliwość hipotezę, by ściągnąć na siebie jego gniew. A w gniewie potrafi srogo zrugać. Ma też skłonność do tego, by latami chować urazę. Ciężko się też z nim rozmawia – mało słucha, za to dużo mówi, głównie o sobie i swoich dokonaniach.

Unikanie – historia Roberta

Robert zawsze czuł się niepotrzebny. Przyszedł na świat jako owoc wakacyjnej miłości swojej nastoletniej wtedy matki. Nigdy nie poznał ojca. Najpierw mieszkali u dziadków. Nie dogadywali się jednak najlepiej. Robert wiele razy słyszał, jak mama kłóci się z dziadkiem. Aż w końcu usłyszał, jak dziadek mówi do mamy: „wynoś się ze swoim bękartem”. To był koniec ich mieszkania na wsi. Potem krótko pomieszkiwali u znajomych mamy. A jeszcze później mama wynajęła małe mieszkanko. Robert poszedł wtedy do szkoły. Był bardzo nieśmiałym dzieckiem i trudno było mu nawiązać relacje z rówieśnikami. Mama dużo pracowała, więc czas po szkole spędzał sam w ich skromnym lokum. Oddawał się wtedy swojej ulubionej rozrywce – marzeniom. W świecie fantazji nie był już bękartem i chodzącym problemem. Wynajdował lek na raka bądź kierował potężną organizacją, a inni zabiegali o jego uwagę. Nikomu nie mówił o swoich marzeniach. Bał się, że go wyśmieją. Zresztą komu miałby opowiedzieć?

Dorosły Robert jest murarzem. Koledzy z ekipy nadali mu pseudonim Filozof. Uznali, że dobrze pasuje do milczącego i żyjącego w swoim świecie Roberta. On sam nie szuka z nimi kontaktu. Stara się mieć poprawne relacje, ale nic ponadto. Czuje, że jest ulepiony z lepszej gliny. Ale też nie stara się tego udowodnić. Po prostu robi swoje i czeka na koniec pracy. Później ma swój rytuał. Robi zakupy w pobliskim sklepie, „puszcza” zakład lotto, po czym wraca do domu i przy piwie oddaje się marzeniom. Fantazjuje o tym, jak trafia szóstkę i jak wreszcie jego los się odmienia. Mógłby wtedy rzucić pracę na budowie i wreszcie zająć się wielkimi rzeczami, do jakich jest stworzony.

Nadmierna kompensacja – historia Pauliny

Mama Pauliny była nieznośna. Zachowywała się jak gwiazda, którą zresztą faktycznie była. Miała humory i raz traktowała swoją córkę jak małą księżniczkę, innym razem jak worek treningowy. Dla taty Paulinka nigdy nie była workiem treningowym. Kochał ją i czasem żalił się też jej na zachowanie mamy. Sęk w tym, że tata rzadko kiedy bywał trzeźwy. Paulince zdarzało się szukać go po okolicznych barach. Znajdowała go zwykle z kolegami. Cieszył się wtedy na jej widok i zaczynał opowiadać kolegom, jakie ma wspaniałe i wyjątkowe dziecko. Dla Paulinki z jednej strony było to miłe, z drugiej czuła wtedy głównie zażenowanie. Starała się więc jak najszybciej uciąć rozmowę i zabrać tatę do domu.

Dorosła Paulina wcześnie osiągnęła sukces. Została stylistką, a dzięki samozaparciu oraz kontaktom, jakie nawiązała za sprawą mamy, szybko zbudowała duży i sprawnie działający biznes. Nie lubi jednak chwalić się swoim sukcesem ani domagać się atencji czy zaspokajania własnych potrzeb. Za bardzo kojarzy jej się to z matką. Paulina ma też synka, dla którego ma zupełnie inny zestaw zachowań niż dla siebie samej. Dla małego Kubusia nigdy nie szczędzi pochwał, czasu czy uwagi. Zdaje sobie sprawę z tego, że trochę go rozpieszcza. Ale przecież jest taki słodki, mądry, wspaniały! Od ust by sobie odjęła, byleby tylko jej wyjątkowe dziecko było szczęśliwe!

Podsumowanie

Historia Seweryna ma w sobie wiele elementów historii osób, u których rozwija się osobowość narcystyczna. Bycie dzieckiem rozpoznawalnego rodzica często stawiało go w centrum uwagi. Jednym imponował, inni zazdrościli. Rodzice wzmacniali jeszcze ten proces. Ojciec miał zwyczaj chwalić się synem, ale nie syna. Od niego samego dużo wymagał i miał tylko słowa krytyki. To spowodowało, że w Sewerynie rozwinął się schemat wadliwości oraz nadmiernych wymagań. Pierwszy jako odzwierciedlenie reakcji ojca, drugi jako próba zaspokojenia jego oczekiwań. Matka natomiast „przekarmiała” ciepłem i uwagą rekompensując surowość ojca. Gdy ojciec reagował źle – tłumaczyła to jego nieumiejętnością okazywania ciepła. Gdy źle reagowali rówieśnicy – wyjaśniała to ich zazdrością. W ten sposób dawała synowi poczucie bycia wyjątkowym. Wyjaśniała również, że złe traktowanie ze strony innych jest wynikiem ich niezręczności (jak z ojcem) bądź zazdrości (jak z rówieśnikami). Realne sukcesy w połączeniu z budowanymi przez matkę przekonaniami sprawiły, że schemat wielkościowości Seweryna podtrzymuje się sam.

Wczesne doświadczenia Roberta – bycie dzieckiem „z wpadki”, konflikt między matką a dziadkiem, niski standard życia po przeprowadzce – sprawiły, że u Roberta rozwinął się schemat wadliwości. Jego nieśmiała natura oraz niewielka ilość czasu, jaką matka była w stanie mu poświęcić sprawiły, że Robert nie mógł zdobyć doświadczeń czy umiejętności, które pozwoliłyby mu spojrzeć na siebie lepszym okiem i przestać czuć się gorszym i niepotrzebnym. Nie mając tego w realnym życiu zaczął szukać spełnienia w fantazjach. To zbudowało w nim duży rozdźwięk. Robert czuł się chodzącym problemem w prawdziwym świecie i kimś wyjątkowym w świecie marzeń. Nie mając jak przełożyć marzeń na prawdziwe życie Robert nauczył się stronić od sytuacji, kiedy miałby ujawnić przed kimś swoje poczucie wyjątkowości. Schemat napędza się więc fantazjami bez konfrontowania ich z rzeczywistością.

Bycie córką gwiazdy, związane z tym reakcje otoczenia oraz zachowania ojca, który zarówno publicznie chwalił córkę, jak i traktował ją nad wyraz dojrzale zwierzając się ze swoich problemów, były wystarczającymi podwalinami pod rozwijanie się schematu wielkościowości u Pauliny. Jednocześnie nieznośny sposób bycia matki sprawił, że Paulina nie chciała być odbierana jak ona. Mamy więc dziewczynę ze schematem wielkościowości, która nie chce mu się poddać, bo to za bardzo kojarzy się z matką. Odziedziczony po niej żywiołowy temperament wykluczał również sposób radzenia sobie oparty na unikaniu. Co zatem zostaje? Nadmierna kompensacja, czyli działanie odwrotne do schematu. Paulina realizowała ten właśnie scenariusz stawiając w świetle reflektorów swojego synka, podczas gdy sama próbowała ukrywać się w cieniu.

Zobacz też: lista 18 wczesnych schematów.

Comment 1