Roszczeniowość – przykłady z życia

Roszczeniowość/Wielkościowość to schemat, w którego centrum leży przekonanie o własnej wyjątkowości i szczególnych przywilejach. Ja również postanowiłem potraktować go wyjątkowo. Oto powody:

  • Roszczeniowość/Wielkościowość powoduje wiele szkód w bliskich relacjach, zaś jego posiadacze zwykle negują go i przerzucają winę za problemy na drugą stronę.
  • Osoby te niezwykle rzadko chcą pracować nad nim z własnej inicjatywy. Dużo częściej motywacji dostarczają inne, ważne osoby, które doprowadzone na skraj grożą zerwaniem relacji.

Mając to w pamięci postanowiłem napisać dwa teksty z przykładami działania tego schematu: jeden dotyczący roszczeniowości, oraz drugi, skoncentrowany na wielkościowości. Chcę w ten sposób dać więcej przykładów zarówno dla osób z tym schematem, jak i ich bliskich. Mam nadzieję, że takie podejście pozwoli na łatwiejsze zbudowanie motywacji do zmiany.

Czym jest roszczeniowość?

Roszczeniowość zawiera w swym rdzeniu przekonanie, że należy mi się specjalne traktowanie – szczególna troska, opieka, przywileje, wyrozumiałość i tym podobne. Poddając się zawartym w schemacie roszczeniowości treściom będę mieć skłonność do wymuszania na innych pożądanych przeze mnie zachowań. Radząc sobie z nim przez unikanie mogę stronić od sytuacji, w których rywalizuję z kimś o zaspokojenie moich potrzeb. Jeśli zaś moją strategią jest nadmierna kompensacja, wtedy mogę narzucać innym swoje zdanie przedstawiając to jako wyraz troski czy chęć wsparcia. Poniżej znajdziecie przykłady działania każdego z tych trzech stylów radzenia sobie ze schematem roszczeniowości.

Poddanie się schematowi – historia Konstancji

Konstancja przyszła na świat jako wcześniak. Pierwsze kilka tygodni życia spędziła z mamą w szpitalu. Pierwsze kilka lat – na częstych kontrolach i dodatkowych badaniach. Potrzebowała przez to więcej uwagi i troski. Z czasem problemy ze zdrowiem ustąpiły, natomiast rodzice wciąż traktowali ją wyjątkowo. Ich dwa lata starszy synek Marceli poszedł w odstawkę. Cała uwaga rodziców skupiała się na Konstancji, zaś Marceli musiał radzić sobie sam. To oczywiście prowadziło do konfliktów między rodzeństwem. Rodzice zawsze stawali wtedy po stronie Konstancji. Oczekiwali, że to Marceli ustąpi i przeprosi, bo przecież powinien być starszy i mądrzejszy, a Konstancja jest taka wrażliwa. Ilekroć oboje dzieci chciało bawić się tą samą zabawką – dostawała ją Konstancja. Ilekroć dzieci coś zbroiły – odpowiedzialny był Marceli. I tak przez lata.

Dorosła Konstancja prowadzi spokojne życie. Po urodzeniu dwóch synów zrezygnowała z pracy. Tym bardziej, że jej mąż zaczął dobrze zarabiać i mogli sobie na to pozwolić. Ludzie znają ją jako skromną, trochę nieśmiałą osobę. I faktycznie – taka zazwyczaj jest. Ale Konstancja ma też drugą twarz. Nie uznaje słowa „nie”. Staje się wtedy kłótliwa i skłonna do agresji. Nieważne, kto jest wtedy po drugiej stronie – rejestratorka w przychodni, przyjaciółka, policjant. Inni mają zachować się tak, jak ona tego chce. To oczywiście prowadzi do konfliktów. Ale Konstancja ma na to wyjaśnienie: nie oczekuje więcej, niż jej się należy. Widocznie to inni mają problem, skoro nie potrafią tego uszanować.

Unikanie – historia Marcelego

Mały Marceli ciągle musiał ustępować siostrze. Bardzo go to bolało, czuł się przez to nieważny. Ale co mógł z tym zrobić? Rodzice nie chcieli go słuchać. Liczył się tylko wtedy, kiedy robił coś dla nich bądź dla siostry. A kiedy chciał coś dla siebie, musiał to sobie wywalczyć. Nasłuchał się przy tym nieraz, że jest egoistą i nie liczy się z innymi. Może i tak, ale jak zadbać o siebie, kiedy inni nie liczą się z tobą?

Dorosły Marceli odciął się od rodziny. Nie ma ochoty na wspólne spotkania i ekscytowanie się życiem siostry. A do tego zwykle się to sprowadza. Zresztą jego życie angażuje go na tyle, że nie ma też zbyt wiele czasu. Pracuje jako nauczyciel i bardzo to lubi. Oddaje się tej pracy całym sercem. Nierzadko rezygnuje z własnych przyjemności, by zrobić coś dodatkowego dla swoich uczniów. Ponadto od niedawna działa w związkach zawodowych. To efekt narastającego w nim poczucia krzywdy, które szukało ujścia. Dobrze wie, co mu się należy i od kogo za cały ten jego trud.

Nadmierna kompensacja – historia Leny

Empatia nigdy nie była mocną stroną ojca Leny. Podobnie jak ugodowość. W efekcie małej Lence przyszło wychowywać się w warunkach, w których tata miał zawsze rację. Miał też skłonność do narzucania innym swojej woli. Wymagał od innych, a od siebie dawał niewiele. Był przy tym mizoginem. Mawiał, że kobiety są głupie i nadają się tylko do pracy w domu. Cała jej rodzina – mama, siostra i ona sama – były przez niego zdominowane. Tak było aż do czasu, gdy nastoletnia Lena zaczęła się wobec niego buntować. To oczywiście rodziło konflikty i rozlewającą się na całe dnie ciężką atmosferę. Mama z siostrą nieraz prosiły ją, żeby odpuściła. Ale Lenka odziedziczyła temperament po ojcu. Walczyła o sprawiedliwe traktowanie, wyrzucała mu egoizm i skupienie na sobie. W relacji z nim była jak pitbull. Gdy czegoś się uczepiła, nie było na nią mocnych.

Dorosła Lena wyrosła na silną i mądrą kobietę. Skończyła prawo, zrobiła aplikację adwokacką i teraz reprezentuje klientów w sądzie. Ma opinię niezwykle walecznej. Sama jest raczej skromna i ma niewielkie oczekiwania od życia. Ale w swej zawodowej roli zmienia się nie do poznania. Nie uznaje słowa „nie”, nie przyjmuje do wiadomości, że czegoś nie da się zrobić. Stąd jej zawodowe sukcesy. I opinia wśród współpracowników: „Lenka cię zajedzie, ale klient kancelarii wyjdzie zadowolony„.

Podsumowanie

Rodzice Konstancji próbując chronić kruchą w ich mniemaniu córeczkę nie stawiali jej granic oraz pozwalali jej na dużo więcej, niż bratu. W efekcie Konstancja wykształciła w sobie przekonanie, że inni mają dostosować się do jej oczekiwań. I tak właśnie funkcjonuje w dorosłości. Gdy czegoś chce, inni mają się dostosować.. Jeśli to się nie dzieje, wtedy łatwo reaguje złością. Asertywne reakcje ze strony innych mogłyby stanowić dobrą informację zwrotną zachęcającą do korekty takiego zachowania. W przypadku Konstancji to się jednak nie wydarza. Nie widzi w tym bowiem efektu własnych działań, a jedynie problem drugiej strony. Takie rozumienie to dokładne odzwierciedlenie tego, co robili jej rodzice każąc dostosowywać się Marcelemu. Efekt jest łatwy do przewidzenia: schemat roszczeniowości Konstancji podtrzymuje się sam.

O ile w przypadku Konstancji mamy do czynienia z tak zwaną „czystą roszczeniowością” (jej schemat rozwijał się jako bezpośrednie odzwierciedlenie jej doświadzeń), o tyle schemat roszczeniowości Marcelego stanowi część pewnego konstruktu. Skupienie rodziców na siostrze sprawiło, że Marceli czuł się pomijany i niezauważany. Ważny stawał się w jednej z dwóch sytuacji: gdy rezygnując ze swoich potrzeb troszczył się o innych oraz gdy sfrustrowany zaczynał walczyć o coś dla siebie. Utrwaliło się to w jego schematach. Jego główny schemat to deprywacja emocjonalna, zaś z jego prób poradzenia sobie z nią rozwinęły się dwa inne schematy: samopoświęcenie (któremu poddaje się dając dodatkowy wkład w nauczanie swych podopiecznych) oraz roszczeniowość. Unikanie rodziny to sposób na trzymanie schematu roszczeniowości w uśpieniu. Z kolei działalność w związkach zawodowych pozwala mu na wykorzystanie potencjału niesionego przez ten schemat. Robi to zarówno we własnym interesie, jak i dla dobra innych.

Schemat roszczeniowości Leny również rozwijał się jako nadbudówka na leżącą głębiej deprywację. Walki z ojcem toczone na zasadzie „aż poleje się krew” nauczyły ją szybkiego myślenia i argumentowania swojego stanowiska. Sprawiły również, że nauczyła się postrzegać drugą stronę sporu jako kogoś, kogo trzeba zniszczyć, zmiażdżyć argumentacją i wyrwać jak najwięcej. Nie było tam miejsca na rozwijanie empatii. Ponadto walka o coś dla siebie kojarzyła jej się z ojcem i budziła odrazę. Natomiast stawanie w obronie słabszych to zupełnie inna jakość. To wolno. Jest wręcz pożądane. Taki jest właśnie schemat roszczeniowości Leny: tłumiony, gdy chce czegoś dla siebie, wybuchający z pełną mocą gdy chodzi o innych.

Zobacz też: lista 18 wczesnych schematów.

komentarze 2

  • Barbara Wielecka13 kwietnia 2020 at 10:42

    W sposób bardzo jasny i zrozumiały opisał Pan zjawisko roszczeniowości. Ale jest to TYLKO opis rzeczywistości, tak jakby opisać stół, że jest drewniany, ma cztery nogi itd. No dobrze, ale co z tego? Zasadnicze pytanie: JAK RADZIĆ SOBIE Z TEGO TYPU OSOBAMI?
    One w swym zachowaniu nie widzą problemu zatem nie czują potrzeby zmiany. Natomiast my, którzy mamy z nimi do czynienia na codzień jesteśmy w potwornie trudnej sytuacji. A więc JAK SOBIE RADZIĆ Z ROSZCZENIOWOŚCIĄ?
    I jeszcze 2 uwagi techniczne: nie znalazłam w słowniku j. polskiego słowa „KONSTRUKT”. Jest tylko konstrukcja. Czy to znaczy to samo?
    Literki którymi piszę są maleńkie i bardzo jasne, utrudnia to pisanie komentarza.
    Pozdrawiam
    Barbara Wielecka

    • Przemek Mućko14 kwietnia 2020 at 07:46

      Dziękuję za komentarz Pani Barbaro. Co do radzenia sobie z takimi osobami, to tu chylę czoło przed Wendy Behary. Napisała na ten temat książkę „Rozbroić narcyza” – zachęcam do lektury recenzji oraz komentarzy pod nią – znajdzie je Pani pod tym linkiem.
      Jeśli chodzi o słowo „konstrukt”, to zaskoczyła mnie Pani. Sprawdziłem w SJP PWN i to słowo tam się pojawia, proszę zresztą sprawdzić link do słownika.
      A co do jasnych literek, to faktycznie kontrast jest mały. Dziękuję za zauważenie i w wolnej chwili zajmę się tym.
      Pozdrawiam serdecznie,
      Przemek Mućko

  • Add Comment

    Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.